Obudziłam się dość wcześnie. Nie mogłam spac, rozpierała
mnie energia. Cały czas byłam podekscytowana wylotem do LA. Poszłam do łazienki
i przemyłam twarz zimna wodą.
Spojrzałam na zegarek. Była dopiero godzina 6: 05. Hmmm. Postanowiłam,
że pójdę pobiegać. Ubrałam się, założyłam słuchawki na uszy i wyszłam z domu.
Byłam cała spocona i zmęczona, ale szczęśliwa. Bieganie
to było to, co mnie budziło we mnie hormony szczęścia.
Zmęczona i mokra wróciła do domu prosto pod prysznic.
Zimne strumienie wody spływały odprężająco po moim ciele. Nie chciałam
wychodzić, ale musiałam, bo w końcu bym nie wyszła. Owinęłam się ręcznikiem i
weszłam do pokoju po świeże ubranie (bez szalika).
Nałożyłam delikatny podkład i nałożyłam róż na policzki.
Nałożyłam czarny cień na powieki i wytuszowałam rzęsy. Włosy zostawiłam takie
jakie były, bo nawet ładnie same się dziś ułożyły.
Dziś na śniadanie zjadłam tosty z szynką i serem i
popiłam sokiem pomarańczowym. Moja mama zostawiła na blacie wiadomośc, że
musiała wyjechać na ważne spotkanie (pracuje w firmie) i że wróci za 2 dni.
Zostawiła mi 100 zł. Mmm chata wolna ;d Poszłam do mojego pokoju spakować torbę
do szkoły. Miałam jeszcze około 40 minut
do szkoły.
Zakluczyłam drzwi, wrzuciłam klucze do torebki ,a
wyciągnęłam błyszczyk. Zaczęłam go nakładac na usta. Szłam wolnym krokiem i
obserwowałam wszystko po drodze.
Widziałam pierwszoklasistów maszerujących z rodzicami do
szkoły, zabieganych ludzi spieszących do pracy, żyjących w stresie. Tylko ja
szłam wolno nie spiesząc się, niczym nie przejmując po prostu ciesząc się
pięknym dniem. W pewnym momencie ujrzałam idącego mężczyznę, który trzymał
kobietę za rękę. Widac było, że bardzo się kochają. Zawzięcie o czymś
rozmawiali i co chwilę się śmiali. Idąc dalej zauważyłam inną parę siedzącą na
ławce. Wpatrywali się w siebię. Wyglądali jak zahipnotyzowani. Wyglądali
uroczo.
Wybrałam dłuższą drogę do szkoły, bo miałam jeszcze
trochę czasu. Nagle usłyszałam z otwartych drzwi, któregoś z sklepów
wydobywający się głos z radia.
… Justin Bieber niedługo kończy swoją trasę i postawania
wreszcie wypocząć, ciekawe czy mu się to uda. Jak wiadomo wszędzie gdzie nie
pójdzie czekają na niego tłumy fanów. Stoją pod jego domem i po prostu
wrzeszczą. W każdym razie życzymy mu dobrego odpoczynku.
Mmm jak gdyby nigdy nic taka wiadomośc o Justinie.. To
sprawiło, że mój dzień stał się jeszcze lepszy. Nic nie dzieje się przypadkiem, tak nagle w
połowie drogi do szkoły wiadomość o Justinie..
Po 10 minutach byłam już w szkole. Poszłam po książki, a
następnie udałam się po salę, w której miała odbywać się geografia.
-Hej kochanie
Przywitała my girlfriend a zarazem sister Nicole. (haha
jaka patologia ;O )
-Siema. Mam dobre wieści.
-No dalej, mów!
Podekscytowała się moja przyjaciółka.
- Lece do Los Angeles na wakacje z tata i jego
narzeczoną!
- OMG AaAaAaAAaaAAAAaa
Zaczęłam piszczeć z nia, a ludzie na korytarzu zaczęli
się na nas patrzeć, ale co tam xd
- A może spotkasz Justina?!
- Haha, taa chciałabym …
- Ale ja mówie na serio! Wiesz, że Los Angeles, to miasto
w którym wszystko może się wydarzyć!
Mówiła z podekscytowaniem Nicole
- No wiem, ale nie będę się za bardzo nakręcać, bo wiesz
to będzie zbyt bolesne gdy pojadę tam z myślą, że go spotkam i będę cały czas
myslec tylko o tym, a tak naprawdę to go nie spotkam. To by za bardzo bolało.
Nie chcę psuc sobie wakacji, więc nie nakręcam się za bardzo na spotkanie z
Justinem. Pojade tam po prostu cieszyc się cudownym miastem.
- W sumie to masz racje. Nie chcę żebyś cierpiała, ale
wiesz, że wszystko może się zdarzyć. W końcu Never Say Never nie?
Nasza rozmowę przerwał dzwonek -.-
Dzisiaj mieliśmy na Geografii o Amerykach. Postanowiłam,
więc uważac, bo mogło być coś ciekawego.
-…. Najbardziej zaludnione miasta to San Francisco, Nowy
York, Los Angeles…
Spojrzałam na przyjaciółkę, a ona na mnie i
uśmiechnęłyśmy się do siebię.
- Bla bla bla.. W kanadzie ludzie mówią w kilku językach.
Francuskim, Portugalskim, Hiszpańskim i Angielskim.
J: To prawda, ale Justin mówi i po Francusku i po
Angielsku. Ach, jaki on utalentowany ;d
Zaczęłam rozmyślać o Kanadzie i ile jest z Atlanty Do Los
Angeles.i tak minęła mi ta lekcja. Następną była biologia. Ugrhh. Nienawidze biologii -.- Po 10 minutowej przerwie zaczęła się najgorsza lekcja jaka mogła byc, ale próbowałam się nie przejmowac tym.
Potem była matma...
-Jasmine! Znowu nie uważasz!
- Ja... rozmyśliłam się..
- Udaj się proszę do gabinetu dyrektora!
W sumie to mi trochę ulżyło, przynajmniej nie będę musiała siedziec na tej beznadziejnie nudnej lekcji.
- DZień dobry panie dyrektorze.
- O witaj Jasmine, co cie tu sprowadza?
- Nauczycielka od matematyki
- A co zbroiłaś
- Eee myślałam nie o lekcji..
- No tak. Też ledwo już myślę o szkole. A tak a propo wyjeżdżasz gdzieś w wakacje?
- Tak, tata zabiera mnie do los Angeles.
- O! To wspaniałe miasto. Byłem tam pare razy. Raz spotkałem Beyonce.
-OMG
- Byłaś tam już kiedyś?
- Nie, to będzie pierwszy raz
- Ach, to piękne miasto. szczególnie cenione wśród młodzieży.
- A pan wybiera się gdzieś na wakacje?
- Lecę na Karaiby
-Ooo ;d Fajnie ;D
- Tak , słońce, leżakowanie spokój, szum fal, czego potrzeba więcej do szczęścia?!
...
N: I jak było u dyrektora?
J: Spoko, a wiesz, że on też był w Los Angeles i spotkał tam raz Beyonce
Nicole zrobiła wielkie oczy
-Mówiłam ci, wszystko jest możliwe
- A w tym roku leci na Karaiby
Przerwałam jej
- Ohoho ten to ma dobrze..
Wróciłam zmęczona do domu. Sprawdziłam jak co dzień twitera, facebooka, strony z Justinem, ale niczego ciekawego się nie dowiedziałam. Cały czas myślałam tylko o moim wylocie do LA .
Tak minęła mi reszta tygodnia...
....
Wreszcie przyszedł dzień wylotu., piękny i słoneczny. Wstałam wcześnie, Ubrałam się , nałożyłam podkład, podkreśliłam oczy kredką, wytuszowałam rzęsy i nałozyłam błyszczyk. Włosy wyprostowałam.
Zjadłam pyszne śniadanie zrobione przez mamę i poszłam szybko do swojego pokoju zacząc się pakowac.
Omg, od czego by tu zacząc. Miałam około 1,5 godziny na pakowanie.
Po godzinie postanowiłam odpocząc, w końcu duzo mi nie zostało. Zapięłam moją walizkę i wzięłam mniejsza torbę,do której spakowałam kosmetyki, prostownice i inne takie rzeczy.
-Córeczko jesteś gotowa?
- Tak, tylko musisz mi pomóc zanieśc to wszystko do samochodu.
- Więcej nie dało się wziąśc?
Moja mama zażartowała ze mnie.
Po pół godziny byłyśmy już na lotnisku.
Pierwszy raz będę leciec samolotem, Dziwne uczucie. Nie wiem jak to jest, ale o to w tym wszystkim chodzi, żeby robic rzeczy, których wcześniej się nie robiło inaczej byłoby nudno.
Najpierw przeszłam kontrolę, pomyślnie oczywiście,potem zabrali mój bagaż, a ja mocno przytuliłam się z mamą.
- Kocham Cię, będę tęsknic kochanie.
- Ja też.
Małe łzy popłynęły z mych oczu.
W końcu wsiadłam. do samolotu. Wyjrzałam przez okno i zaczęłam machac do mamy, dopóki ją widziałam.
Oparłam się o siedzenie i wyciągnęłam z kieszeni mojego iphona.
- Omg właśnie siedze w samolocie, wzbijam się w powietrze. Niesamowite uczucie. Mam nadzieję, że też będziesz się świetnie bawic, ale be ze mnie. Kocham
Napisałam szybko smsa do Nicole, po czym rozległ się dźwięk:
'Powtarzam jeszcze raz proszę wyłączyc telefony '
Zrobiłam to co kazał głos wydobywający się z głośników i wsunęłam iphona z powrotem do kieszeni.
Założyłam słuchawki i w końcu zasnęłam.
obudziłam się około 2 rano. Rozejrzałam się wokoło, ale chyba wszyscy spali, więc zrobiłam z powrotem to samo.
Po 2 godzinach znowu się obudziłam. Nie mogłam już dłużej spac. Włączyłam laptopa i zaczęłam oglądac se filmiki na youtube. Straciłam wgl szybkośc czasu.
'Za chwile lądujemy'
Usłyszałam z głośnika.
Omg właśnie jestem w los Angeles, niedługo będę lądowac. Byłam strasznie podekscytowana.
Ludzie zacżeli powoli wychodzic a raczej wygrzebywac się z samolotu. Wyszłam z samolotu..


