Możemy sprawić, że słońce będzie świecić w świetle księżyca
Możemy sprawić, że szare chmury zamienią się w błękitne niebo
Wiem, że to trudne, kochanie, uwierz mi

wtorek, 20 grudnia 2011


Kiedy odkleilismy się od siebie Justin powiedział, że musi jeszcze trochę poprawcowac. Ja zostałam z Chazem, Ryanem i Nicole.

Po 15 Biebs wrócił do nas. Postanowiliśmy, że po tym ciężkim dniu wybierzemy się razem na lody. Chaz zaprowadził nas do swojej ulubionej lodziarni, gdzie czekał na nas Chris. Nicole podbiegła do niego i zaczęli się miziac ^^ Niby było to słodkie, ale nie wtedy gdy robili to cały czas i to przy nas, nie zwracając na nic uwagi i na nikogo -_- Postanowiłam, że zostawię ich samych, niech się cieszą sobą gołoąbki. Zamówiłam 2 gałki loddów bakaliowych mm ;] Nicole sorbet malinowy, Chris czekoladowe, Ryan i Chaz śmietankowe a Jus karmelowe. Usiedliśmy na wypasionej sofie. Mój kochany objął mnie ramieniem. Poczułam jego perfumy. O yeah kocham je ;D

Dyskutowałam z Chrisem na temat bajeranckiego TV w lodziarni. Nagle poczułam cos mokrego na moim nosie.
-Justiin!
Zrobił taką niewinna minę.
- Taaak?
Udałam oburzona, a Justin pocałował mnie w nos i zlizał swojego lodda. Zrobił ten swój zadziorny uśmieszek. Wyglądał tak słodko;D
Jak skończyliśmy lody poszliśmy na spacer. Justin cały czas mnie obejmował. Czułam się taka bezpieczna, kiedy był blisko mnie.. był wspaniały, chciałam żebyśmy byli już zawsze razem. Wzdrygnełam się, a na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Justin to zauważył, zciągnął swoją bluzę i założył mi ją.
- Nie trzeba kochanie.
- Nie kłóc się, widzę, że ci zimno.
Nie sprzeczałam się już z nim i pozwoliłam mu ja załozyc.
B: Ej wracajmy już do domu, zaczyna się robic późno.
Ch: Zgadzam się.
My boy odprowadził mnie oczywiście jak zawsze. Długo się przytulaliśmy zanim doszło do pożegnania.

Oddałam JB jego pachnącą bluzę i udałyśmy się z Nicole do domu.
- Jak tam minął dzień ? Spytała moja mama kiedy weszłam
- Dobrze ;]
-Jesteście może głodne?
- Jak wilk odpowiedziałyśmy chórem.
- Ok, zaraz zrobię wam kolację, za 15 minut kolacja
- Spoko

Poszłyśmy do góry do mojego pokoju.

Poplotkowałyśmy se trochę, a potem zeszłyśmy na dół.

Nie byłam tak bardzo śpieca, ale zmęczona na pewno.  Wzięłam relaksującą kąpiel z bąbelkami i różnymi pachnidłami. Dobrze, że miałam swoja łazienkę, bo siedziałam w niej ponad 2 godziny. Oczywiście słuchając muzyki, bo mam tam radio. Zyc nie umierać^^ Zaczęła mi się marszcyc skóra i woda zaczynała się robic zimna, choć co chwilę ją dolewałam. Postanowiłam wyjść z wanny. Wytarłam się ręcznikiem, posmarowałam moim masłem kakaowym o wspaniałym zapachu i ubrałam. Wysuszyłam włosy i położyłam się do łóżka.
Nie mogłam zasnąc, miałam zbyt dużo myśli na głowie i nie chciało mi się spac, chociaż padałam ze zmęczenia. Myślałam oczywiście o Justinie i nie mogłam przestać. To już tak bywa kiedy jest się zakochanym.
Spojrzałam na zegarek (telefon). Była 1. Poszukałam w szufladzie kadzidła o pomarańczowym zapachu i zapaliłam je. Założyłam słuchawki i włączyłam mojego ipodda. Poleżałam trochę. Potem znowu sprawdziłam godzinę. Była 2:20. Fuck. Zostawiłam kadzidło nie zgaszone. Kij nie się pali i zakradłam się do pokoju Nicole. Wpełzłam pod jej ciepłą kołdrę i spróbowałam zasnąc.
Nicole chyba poczuła, że jestem w jej łóżku, ale w połowie spała i nawet nie otworzyła oczu. Trudno nie będę jej budzic, spróbuję jakoś zasnąć, choc liczyłam na co innego.
Po jakiś 30 minutach zasnęłam.
Rano obudziły mnie promienie słoneczne, bo Nic wstała wcześniej i odsłoniła rolety -_- Zakryłam twarz kołdra i spałam dalej. Jak widać nie przeszkadzała jej moja obecnośc, bo do tej pory nie wypowiedziała ani słowa. Good, nie chciała mnie budzic; ] Nawet nie zachowywała się głośno, przynajmniej do czasu…
-Wstawaj!!
- AAAaaaaaa, co się stało?! Zerwałam się przerażona
- Wstawaj, niedługo 12!
- Fuck! Tylko po to mnie budzisz?!
Nicole uwielbiała robic mi takie rzeczy -_-
- Wstawaj już śpiochu, taki piękny dzień.
Opatuliłam się w kołdrę i postanowiłam na nowo zasnąć, ale Nicole mi na to nie pozwoliła.
Fuck, musiałam wstać. Poszłam się ogarnąć. Po 2o minutach wyszłam z łazienki i poszłam wybrać ubranie. Nagle usłyszałam sygnał smsa. Oo czyżby to Justin?? ; ]
 Jak się spało? Spotkamy się o 14? ;**’
Moja intuicja mnie nie myliła. ‘Dobrze właśnie wstałam.  Spoko;**’
‘Przyjde po cb o 14?’
‘Ok’ Odpisałam i dokończyłam wybierac strój. Zdecydowałam się na Czarne leginsy i dłuższą, luźną białą bluzke z napisami z odkrytym ramieniem. Poszłam zrobić jeszcze make up i się uczesać. Nałożyłam delikatnie podkła, bo nie było aż tak tragicznie Na górnej powiece zrobiłam kreskę eyelinerem i dokładnie wytuszowałam rzęsy. Policzki lekko podkreśliłam brązerem. Włosy upiełam w niedbałego koka.
Na dole zastałam moją mamę. Pocałowałam ją w policzek na powitanie. Na śniadanie zjadłam mussli . Wypiłam 2 szklanki wody.
- O wstał spioch. Gdzieś idziesz?
- Na spacer. Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- To powiedz temu spacerowi, żeby o 22 odprowadził cię do domu.
- Heh, ok. Wytknęłam jej język.
Poszłam jeszcze do góry i psiknęłam się moim perfumem. Wzięłam czarna małą torebkę, telefon, pomalowałam usta błyszczykiem a następnie wrzuciłam go do torebki. Spojrzałam jeszcze raz w lustro i puściłam oczko. W końcu wyszłam.
Przed drzwiami czekał już na mnie mój książe z bajki <lol2>.
Cmoknęłam go na powitanie.
- Ładnie wyglądasz.
Wyszczerzyłam się i pocałowałam go w policzek.
- Gdzie dziś mnie zabierasz?
- Zobaczysz. Brzmiało trochę tajemniczo.

Po 20 minutach drogi byliśmy na miejscu. Czas nam upłynął dość szybko przy pogawędce.
Staliśmy przed jakimiś drzwiami. Justin zadzwonił. Chwilę potem w drzwiami stanął... 

2 komentarze: