Rano obudziłam się o 7.00. Nie chciało mi się wstawac, ale to naszczęście już ostatni dzień więc luz xD. Przez 2 miesiące zero szkoły, spanie do południa, lody w gęba, morze, jezioro meny w gała, Oo klatoszki bezkoszulne (xd) po prostu rubta co chceta. Poszłam do łazienki się odświeżyć, a potem wróciłam do pokoju. Na wieszaku wisiała już wyprasowana biała koszula na krótki rękaw i czarna spódnica z wysokim stanem. Ubrałam się w to. Spódnica sięgała mi trochę przed kolano. Nie zakładałam rajspot, bo był straaszny upał.
M: Za 10 minut zejdź na dół na śniadanie.
Krzyknęła moja mama z dołu.
K: Dobrze.
Włączyłam tv i przełączyłam kanał na 4funtv. Uwielbiam ten program. Ej no, same badziewia. Jakieś lata 80;/ To XXI wiek, tamte starożytne czasy już dawno minęły.
Nie potrafię sobie wyobrazić jakbym miała wtedy życ. Bez komputera, tv, przecież to takie nienormalne.
Skakałam po kanałach, ale nie mogłam znaleźć nic ciekawego, więc wyłączyłam tv i zeszłam na dół.
Moja mama była jakos dziwnie zabiegana a zarazem szczęśliwa. W sumie tak samo jak Nicole. Czy wszyscy dziś głupawki dostali?!
K: Dzień dobry wszystkim.
M: Hej kochanie.
K: A co wy dzisiaj wszyscy tacy inni?
- A nic, dlaczego niby inni?
-No dobra, już nie ważnie.
Zjadłam śniadanie i poszłam do siebie się szykować. Umyłam zęby i zabrałam się za włosy.
Podkręciłam je lokówką. Zajęło mi to prawie godzinę. Spryskałam jeszcze włosy lekko lakierem, żeby tak szybko mój wysiłek nie poszedł na marne.
Nałozyłam podklad, ovzy pokresliłam lekko kredka i nałożyłam tusz do rzęs.
Na policzki delikatnie nałożyłam róż i pomalowałam usta moim bezbarwnym błyszczykiem. Popsikałam się tylko jeszcze moimi perfumami i wyszłam z łazienki.
Wziełam moja czarna torebkę. Włożyłam do niej telefon, błyszczyk i takie tam. Justin czekał już na mnie pod moim domem w swojej limuzynie. No dobra zartuję, w swoim range rowerze.
- Siema
-Hej
Jak dżentelmen wysiadł z auta i otworzył mi drzwi.
-Dziękuje
B: Mmm, jakas ty elegancka.
-No co w końcu zakończenie i wakacje,z naciskiem na wolnośc.
A co, podoba ci się?
- Gdybym powiedział, że nie to bym skłamał, a tak po prostu się nie przyznam.
Justin zamknął za mna drzwi. Po chwili siedział już koło mnie w aucie.
Mmm ale bosko pachniał, zresztą jak zawsze, ale dzisiaj na swój sposób wyjątkowiej.
Włączyłam radio, gdzie leciała piosenka Rihanny- Men down.
B: Ty chyba ja lubisz, skoro tak często jej słuchasz…
K: Właściwie to ja ją kocham, jako artystę oczywiście, nie ze jestem lezbą czy co.
- Haha przecież wiem.
- znasz ją?
- Tak, wiele razy z nia gadałem i wgl.ale nie chciała się ze mną umówic.
- Ooo biedny jesteś, przecież jak mogła się oprzec takiemu boskiemu Justinowi Bieberowi?
A nie jest przypadkiem dla ciebię za stara?
- Dla mnie wiek nie ma znaczenia.To bez sensu. Jeśli się kogoś kocha i mu na nim zależy to dlaczego niby obrzucać go przez wiek? Wiek to nawet nie jest wada. Więc po co się ograniczać?
- W sumie to masz rację. Nie myślałam tak tym.
- Wiem, dużo osób popełnia właśnie ten błąd.
- No Bieberek ma czasami rację. Wystarczy wysilić te swoje czarne poumietrające komórki.
- No widzisz…ej no
Zrobił obrażona minkę.
- No dobra, przecież żartowałam.
- Spoko.
Przez resztę drogi gadaliśmy i zartowaliśmy sobie.
Justin zaparkował gdzieś koło szkoły i wysiedliśmy. Poszliśmy do klasy. Dzisiaj nie musieliśmy czekac już na pierwszy dzwonek, aby wejść do klasy.
Weszłam pierwsza, a za mną Biebs. Nie było już miejsc, więc usiadłam z JB przed Ryanem, który siedział sam za Alice i Chazem.
-Dobrze, chyba już nikt nie dojdzie, ach więc możemy zaczynać.
Witam was wszystkich…
Po około pół godzinie wreszcie wszyscy dostali świadectwa i mogli wracac do domów.
Spotkaliśmy Chrisa.
-AAaa nareszcie wolnośc!
Cieszył się jak głupi, ale w sumie miał z czego.
- Co wy na to, żeby gdzieś razem wyjść?
Powiedział, a Justin walnął go z łokcia.
- Aaa, ok, kumam.
- O co kaman?
- Nie nic, tylko mielismy dzisiaj cały dzień we dwoje grac na konsoli.
-Acha
Tym zawsze PSP w głowie. W sumię to im się nie dziwię. Tez raz się wciągłam. Wymieniliśmy jeszcze kilka słów a potem Bieberek odwiózł mnie do domu.
M: Jak tam?
-Spoko, nareszcie wakacje.
Moja mama właśnie wychodziła do pracy.
Poszłam na górę się przebrać. Złożyłam jeansowe szorty, różowy top na ramkach i moje białe a’la rzymianki.
Postanowiłam, że wpełzne se do Justina.
Otworzyła mi jednak jego mama.
-Oo witaj skarbie, Justina niestety nie ma w domu.
- Emm, dziękjuję, do widzenia.
-Do widzenia.
Pożegnałam się z panią Bieber i wróciłam do domu. Włączyłam laptopa, ale jakoś nie specjalnie ktoś był. Weszłam na jakieś portale plotkarskie, ale potem po przeczytaniu wszystkich newsów znudziło mi się to. Weszłam jeszcze na pare stron takich jak facebook, sprawdziłam pocztę… kurde same nudy. Odłożyłam laptopa. Wpełzłam se do Nicole.
Cholera, jej nie ma w domu! Nikogo znowu nie było w domu. Wygląda na to, że znowu zostałam sama.
Zrobiłam se popcorn a potem poszłam do salonu i włączyłam TV. Włożyłam płytę ,bo oczywiście nic ciekawego nie leciało. Wybrałam STEP UP. Oglądałam to z milion razy, ale kit. TRN film nigdy mi się nie znudzi.
…
Film się skończył, zresztą jak popcorn. Spojrzałam na zegarek. Była już 17.45. Ej no, nikogo nadal nie ma! W dupe! Co im dzisiaj…?!! Poszłam do swojego pokoju.
Załozyłam słuchawki i włączyłam moją mp4. Leżałam tak se na łóżku aż nagle, po jakiś 15 minutach ktoś zadzwonił do drzwi.
Nareszcie jakaś żywa istota!
Otworzyłam drzwi…
- Niespodzianka!
Krzyknęli wszyscy, którzy tam stali: Ryan, Chris, Nicole, Chaz, Alice, Biebe i dużo innej wiary.
K: O co chodzi? Co wam odpierdoliło?
B: Zapomniałaś, masz urodziny.
CH: Robimy dzampre, 100 lat…
- Czekajcie, dzisiaj jest 22 tak?
- Tak.
- Ha, zapomniałam o swoich urodzinach! Tak już bywa…
Dobra, wchodźcie, skoro tu przyszliście.
Na szczęście miałam porządek w domu. Uff, jaka ulga, przy tylu gościach…
- Kurde, wy wszyscy tak wystrojeni i wgl., a ja?!
-Tym się nie przejmuj.
Chodź na chwilę na góre.
Zrobiłam jak kazał.
-Proszę załóż ją.
Nagle z jakiegoś pudełka wyciągnął śliczną suknię. <klik>.
-Dziękuje, jesteś cudowny.
Ucałowałam go w policzek, a on się uśmiechnął.
Poszłam do łazienki ją założyć. Poprawiłam make up a włosy rozpuściłam.
- Wyglądasz prześlicznie.
Zatriumfował Biebs a ja uśmiechnęłam się do niego słodko.
Zeszliśmy do wszystkich na dół.
Jak widać już się rozgościli. O kurde, nawet żarcie przynieśli. Nie ma co, są nieźli.
Ja ich po prostu kocham <3.
Co chwila ktoś podchodził do mnie, składał życzenia urodzinowe i takie tam.
Po pewnym czasie poszli do mnie Nicole, Alice i chłopacy.
-Naprawdę dzięki wam za wszystko.
- Nie ma sprawy.
- Ey Nicole, a wy jesteście z Chrisem razem?
- Emm tak.
Powiedziała zarumienieniem.
Och, bynajmniej nie będzie mi teraz całymi dniami gadac jakiż to bieberek nie jest.
- A tak w ogóle to gdzie są rodzice?
- Oni wiedza o tej imprezie i zanocują dzisiaj gdzieś indziej i mają jakiegoś grilla u znajomych, ie wróca na noc. Jutro ida potem do pracy. Więc cała chata wolna. Mówili, żeby była cała jak wrócą.
- To wy wszyscy wiedzieliście o tej imprze, tylko nie ja?
- no wierz, to miała być niespodzianka.
- Ochh, jak ja was kocham ♥
Wszyscy przytuliliśmy się do siebie.
R: A teraz się bawimy!
Nie wiem z kąd, ale w moim domu znalazły siw wielkie głośniki, z których Ryan puszczał muzę.
Zawxsze bawił się w Dj i szczerze mówiąc nieźle mu to szło.
Wszyscy zaczęli tańczyć.
***
A ten rozdział ze specjalną dedykacją dla PAGÓRRY ;dd
Noi jest 10! Byłby wcześniej, no ale wiecie pisze zazwyczaj w zeszycie na lekcji i musze spisywac na laptopa, a nie zawsze mi się chce. I jest dopiero teraz;P
A ten rozdział ze specjalną dedykacją dla PAGÓRRY ;dd
Noi jest 10! Byłby wcześniej, no ale wiecie pisze zazwyczaj w zeszycie na lekcji i musze spisywac na laptopa, a nie zawsze mi się chce. I jest dopiero teraz;P
jak slitasnie ^^ <3 bd czytac ;*
OdpowiedzUsuńdziękuje ;**
OdpowiedzUsuń