Rano obudziły mnie promienie słoneczne, przedzierające się przez moje okna balkonowe. Znowu zapomniałam zasłonić te cholerne rolety. Ku mojemu zdziwieniu byłam wyspana jak nigdy. Ach, jakie to moje łóżeczko jest mięciusie ;) Spojrzałam na zegarek. Była 6.00, więc wszyscy domownicy jeszcze smacznie sobię spali. Wyszłam na balkon pooddychać świeżym powietrzem . Zauważyłam jakiegoś chłopaka. Wydawał się znajomy. Oo był bez koszulki(xd). Aaa klata. Nagle spostrzegł, że go podgladam.
- Siema.
Wyszedł na balkon i założył jakąś czarna koszulkę.
Kurde, ten chłopak, którym się tak podniecałam to był nie kto inny tylko Bieber.
-Yo
- jak się spało w nowym domu?
- Spoko, wyspałam się jak nigdy. A tobię jak się spało?
- Wspaniale.
Pokazał rządek białych ząbków. Ten jego uśmiech zawsze mnie powala. Teraz wiem, na co lecą te miliony fanek. …
Nagle się przewróciłam.
Kiedy się obudziłam nie pamiętałam jak się to stało. Widziałam tylko nade mna ,,klęczacego’’ Justina., który trzymał moja dłoń. Patrzył na mnie tymi swoimi czekoladowymi oczkami. Tym razem jego spojrzenie było takie opiekuńcze, tak troskliwe…Jego tęczówki tak pięknie błyszczały.
- Co się stało?
- Yyy no wierz..zemdlałaś, a ja od razu przypełzłem do ciebię przez balkon.
- Acha, Ała moja głowa.
- Boli cię?
-Tak
- Oo moje ty biedactwo.
Objął mnie swoim ramieniem i mocno przytulił. Wtuliłam w niego głowę. Miał takie cudne perfumy.
Odpłynęłam wtulając się w niego.
Bieber posiedział trochę ze mną, a później wypełzł przez balkon.
- Sorry, że nie zostanę dłużej, ale no wierz prasa wzywa. Za pół godziny mam wywiad.
- Nie no, spoko.
I tak zostałam sama. Poszłam pod prysznic się orzeźwić. Ubrałam niebieskie rurki, biały tshirt z napisem LOVE. Oczy podkreśliłam delikatnie kredką i nałożyłam tusz do rzęs. Zaeszłam na dół po długich schodach prosto do kuchni, gdzie krzątały się już mama i ciocia. Robiły właśnie sniadanie.
- Witajcie wszyscy!
Próbowałam zwrócić na siebie uwagę.
- Dzień dobry.
Odpowiedzieli mi.
-Pomóc wam w czymś?
- Hmm możesz zanieśc tamto do jadalni.
Moja mama wskazała palcem na blat, na którym leżały talerze, chleb i takie tam, no wiecie. Zaniosłam wszystko i usiadłam przy stole. Po chwili przyszła reszta.
Wszyscy zaczęli zajadać.
- I jak się spało?
Spytała Nicole.
-Spoko,hestem strasznie wyspana, ale w dupe jeża, nie zasłoniłam rolet i słońce i mnie obudziło, a tak to spoko. Co powierz na skatepark po śniadaniu?
- Oo good pomysł. A widziałaś już go?
- Kogo?
Pomyślałam o Biebrze. Kurde, nie wiem co ja z tym mam.
- Noten skatepar?
- Tak, byłam tam wczoraj. Jest meega. (xd)
Po sniadaniu wpełzłam szybko do mojego pokoju po bluze .
- Cholera, nie ma jej!
Krzyknęłam tak głosno, ze Nicole szybko do mnie przybiegła.
- Co się stało?
- Nie mogę znaleźć mojej Czernej bluzy z kapturem, takiej z białymi sznurówkami. Widziałaś ją?
- Ostatnio lezała na dole w salonie na kanapie.
Wzięłam deskę i pobiegłam jak jakaś wariatka (jakiś tępak) do salonu. Prawie się przewróciłam. Haha.
- Oo moje kochanie.
Założyłam szybko bluzę na siebię, a zj ej kieszeni wyciągnęłam telefon i zaczęłam go głaskać.
- O matko!
- No co?!;pp
- Dobra, chodź już.
Od razu jak doszłyśmy, wskoczyłam na deskę i wykonałam moje popisowe ,,Oille’. Chciałam nauczyc się ,,kpflipa’’, ale przypomniałam Se jak było ostatnim razem. Car rozjechał mi łapę.. ;(( Nie no zartuję, próbowałam zrobić kipflipa,ale w złym momencie skoczyłam na deske i no wiecie, wypieprzyłam się. No i skręciłam kostkę. Bolało cholernie…To był dopiero hardcor;ppTeraz muszę przyznan, że troche się boje spróbować jeszcze raz. Ostatnio było tak przez noge, ze nie mogłam przez ponad 3 miesiące wychodzic na deskę. Ach, jaki to ból. I tak patrzeć tylko przez okno jak inni Se jeżdża, kiedy ty tu cierpisz z nudów.
Pojeździłyśmy trochę, a potem poszłyśmy na rampę (xd). Muszę przyznać, że moja kuzynka dość dobrze jeździ na desce. Wiedziałam,że jeździ, ale nie że tak good. No ale wiecie… nikt nie pokona mistrza( Tony Hawk)
. Nagle zadzwonił mój telefon. Kurdę, ale się wystraszyłam ;pp Prawie spadłam z rampy (łiiiii). Tony Hawk.
- Halo?
- AAaaa siema.!
- Oo yo
- Nie uwierzysz! Własnie wróciłam z randki z Chazem… Wierz jaki on słodki, jaki romantyczny,jaki…
Zaczęła nawijac. Całkiem jak Nicole z Bieberem. Co ja tu musze znosić?!
- Oo i nawet zapłacił za wszystko…
Gadałyśmy prawie pół godziny sami wiecie o kim i o czym (o randce z Chazem, żeby nie było…). W końcu musiałyśmy wrócić do domu między innymi na obiad. Hmm dzisiaj była Piza (xd). Pychota.
- a wierz, że Bieberka ulubiona pizza to hawajska?
- O matko, jak się podniecam.
Powiedziałam z sarkazmem. Moja kuzynka spojrzała tylko na mnie z lekkim gniewem.
Aaa, ale się najadłam. Poszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Puściłam muze z wieży. Była dość głośno, ale w tym domu wszystkie ściany były grube i troche dźwięko szczelne. O yeah dzampra ;pp Stanęłam na łóżku i zaczęłam po nim skakać i spiewać. Nagle zauważyłam, że ktoś stoi na balkonie i się wgapia. O w dupe. Znowu nie zasłoniłąm tych cholernych rolet. Wyszłam na balkon.
- What the fuck?!! Nie ładnie tak podgladać kogoś (xd skojarzenia ;p)
- Haha, a to rano to co było?
- yy no wierz…
Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Nie wiedziałem, że tak dobrze śpiewasz.
Wyszczerzył swoje bielutkie ząbki.
- Taa…
Powiedziałam z sarkazmem.
- Może nagramy razem piosenke? Haha
- Yyyy
- Hah, słyszałem, że twoja przyjaciółka była na randce z Chazem …
- No tak. I nawijała o tym przez dobre pół godziny. Ale wierz dla przyjaciół wszystko. Tak samo jak musze wysłuchiwać kolejne opowieści o tobie od mojej zakochanej w tobie kuzynki.
- Haha wyobrażam to sobię…Ale zaraz mówiłaś cos o kuzynce… Ładna jest?
- Tobie tylko jedno w głowie. Prychnęłam.
-Przeciez zartuje, nie wierz że…
- Że co?
- A nie ważne..
A wierz, wpadłem na pomysł. Może i my się umówimy?
- No, ale nie na randkę.! Możemy po prostu tak wyjść po przyjacielsku no wierz..
- no dobra jak chcesz.
Posmutniał.
Ide tylko wziąć prysznic.Wierz, wywiady wykańczaja Za 15 minut będę pod twoim domem.
- spoko
Była 19, wiec nie było tak zimno ani nic, więc się nie przebierałam.
Spojrzałam tylko w lustro.
- Mmm, jest spoko.
Wzięłam tylko kase i fona i wyszłam z domu.
- Mamo ide na spacer.
- Dobrze kochanie.
Usiadłam na schodach przed domem. Prawie zasnęłam, ale..Nagle poczułam coś. Otworzyłam oczy. To Justin musnął swoimi wargami mój policzek.
- Jakiś ty okrutny, ja tu tak pieknie spałam.
Wytknęłam mu język, a on tak sweet się uśmiechnął.
- Idziemy?
-Dawaj.
Byłam ciekawa gdzie dzisiaj nas zaprowadzi.
Poszliśmy do parku. Było tam strasznie duzo par siedzących i spacerujących. Trzymali się za ręce, całowali i takie tam (macu, macu).
Szczerze mówiąc trochę mnie to irytowało, ponieważ tylko ja z Bieberem tak nie robiliśmy.
- Usiądziemy gdzieś?
Spojrzał na mnie. Kurde, ze też on musiał mieć te swoje raybany. Tak bardzo chciałam znowu zobaczyć jego oczy, ale przeciez mu tego nie powiem.
- Soko.
Usiedliśmy na pierwszej napotkanej ławce. Bieber udał, ze się przeciąga i ziewa i objał mnie ramieniem. Haha.(chyba wszyscy to znacie)
- Wierz co, musisz się bardziej postarać. Wytknęłam mu jezyk.
Justin ściągnął swoje okulary, zarzucił włoskami (chyba wszyscy wiecie jak )
przysunał się jeszcze bliżej i jeszcze mocniej mnie objął.
Zdjął swoje okulary, zarzucił włosami (wiecie jak xd) i poruszył zadziornie brwiami uśmiechajżc się przy tym.
- Haha
Parsknęłam śmiechem. Nie że specjalnie, samo ię…tak po prostu nie wytrzymałam.
- Rozwalasz mnie haha.
- No dobra…
Siedzieliśmy tak póki się nie zciemniło. Bieber oczywiście postanowił, że odprowadzi mnie do domu.( jaki dżentelmen ;p)
Drgnęłam z zimna. Justin zauważył to i jak najbardziej mnie objął. Był taki ciepły. Wtuliłam się niego, a on się uśmiechnął.
***
A ten rozdział z dedykiem dla Pagóra, bo pomógł ;DD
Nareszcie! Byłby wcześniej ( w sobotę) gdyby nie to, że nie chciało mi się pisać;p
Piszę już 8, ale nie wiem jak zdaże go spisać na kompa, może jutro wieczorem będzie;))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz