Możemy sprawić, że słońce będzie świecić w świetle księżyca
Możemy sprawić, że szare chmury zamienią się w błękitne niebo
Wiem, że to trudne, kochanie, uwierz mi

niedziela, 1 maja 2011

5. 1.05.2011 Nareszcie happy





Szybko wpełzłam (xd) do swojego pokoju. Na moim łóżku lezły już worki zrobione z dosć grubego materiału, przyniesione wcześniej przez mame.
Matko, nie wiem od czego zacząć! Hmm jak ja nie lubie się pakowac. Była godzina 20, więc miałam trochę czasu na to.
Zaczęłam od mojej szafy. Najpierw spakowałam rzeczy z niej, ale zostawiłam troche, abym miała się w co ubrać w najbliższe dni.Hmm pakowanie tylu ubrań zajęło mi ,,troche’’ czasu, ale przynajmniej miałam je już z głowy. O dziwo zajęły tylko 3 worki (xd). Ale to i tak duzo, inni domownicy maja mniej rzeczy. Na szczęście nie musze suię przejmowac tym ile zajmę miejsca, bo rodzice zamówili na sobote specjalny transport dla naszych rzeczy. Jak dobrze, gdybyśmy przewozili to autem to zajęło by to sporo czasu. Spakowałam jeszcze troche moich rzeczy takich jak płyty, ozdoby z pokoju i takie tam. Resztę skończę jutro. Było już późno, więc postaniowiłam się połozyć.


Wstałam o 7.00. Moja mama wzięła urlop, aby spakować rzeczy z domu. W końcu to już od jutro przywitamy się z nowym domem.
Nawet nie wiecie jak się z tego powodu ciesze. Jakie to uczucie.
Wzięłam szybki prysznic i takie tam, jak co rano. Wyszłam z łazienki i poszłam na śniadanie, które szykowała mi mama. Dziś była to jajecznica. Mmm uwielbiaj jajecznice.
-Jak tam, spakowałas się już córeczko?
-Emm tak jakby, połowe tak, a reszte skończę dzisiaj.
-No dobrze, tylko żebyś się wyrobiła z tym do jutra.
-Nie bój się o to.
-A i chciałabym jeszcze abys dzisiaj nie wychodziła z domu i pomogła tez z tym mi. Chce jak najszybciej się z tym uwinąć.
-Ok., oczywiście, ze ci pomoge.
Uśmiechnęłam się i wtuliłam w mamę.
Po zjedzeniu, udałam się do swojego pokoju. Włączyłam vive i zaczełam się zastanawiać w co się dzisiaj ubrać. Przy muzyce zawsze łatwiej. Ona zawsze pomaga. Myślałam tak przez dłuższą chwile, Az w końcu zdecydowałam się na czerwone rurki, czarny t-shift z jakims nadrukiem, czarna bluze i białe conversy. Zrobiłam delikatny makeup.
Założyłam słuchawki na uszy, i wziełam plecak n lewe ramie. Wyszłam z domu…

Kidy doszłam pod szkołe. Alice od razu do mnie podbiegła. Dalej stał także bieber i spóła (xd). Alice powiedziała, że kiedy mnie nie było to ciagle cos nawijali o mnie ;//
Mysli..
..To ta idiotka, co podeszła do Chaza …

Mogłam tego nie robic, nie wchodzic im w droge i ustąpić wielkiemu panu Bieberowi.
Ale w sum,ie.. nie, mogłam tego nie robić.
Ok., ok. następnym razem pomyśle zanim zrobie coś nie tak i wgl.

.. dzwonek

A: Jak tam,, twoja mama Nic nie mówiła, że wczoraj wykupiłaś połowę sklepów?
K: Nie no co ty;pp tylko cos tam mówiła, że jestem zbyt rozrzutna i takie tam (xd)
A: Haha, nie no ale żeby…

- Proszę nie rozmawiać (powiedziała baba od chemi)
- dobrze przepraszamy…
- Ok. a teraz wykonamy pewne doświadczenie…
Proszę Kornelia idź po probówki.
Wyszłam z klasy. Nagle dostałam lekko jakąś zwinieta kartka w plecy. Kurde znowu Bieber… Tym razem już jie wytrzymałam. Odwróciłam się do niego .
K: Co ty kurde masz do mnie?
Bieber nie dał mi dokończyc zdania i pocałował mnie w usta..Szybko oderwałam się od niego i lekko go odepchnęłam.
-Co ty sobię wyobrażasz?
-No bo wierz…miałemci to wczesniej powiedzieć ale..
-ale co?!
Bieber był troche zakłopotany.
-Podobasz mi się. Wydukał w końcu i poruszył tak fajnie brwią, no wiecie ;p
-Aaa (falaaAAAAaAAAaAAAaAAaaAaAaa )
Nie wiedziałm co powiedzieć, ale po dłuższej chwili zdecydowałam się na odwagę.
- Taa, myslisz, że jeśli mnie pocałowałes to dołącze do tej reszty twoich fanek, które biegaja za każdym twoim krokiem? Powiem ci, że się mylisz.
-Nie, obserwowałem Cię przez jakis czas i myśle, że jestes fajna osobą, a i ja nie całuje byle kogo.
Uśmiechnął się.
- Yhym, dobra daruj Se.
-No to jak mam cie przekonac, że nie kłamie?
- Emm najlepiej wcale!
- No to nie podobam ci się?!
-A oblac cię kwasem? Kurde nie mam jeszcze tych probówek;((
Spojrzał mi głęboko w oczy a ja spojrzałam w jego. Dopiero teraz zobaczyłam ten błysk w jego tęczówkach. Nie, to nie był błysk, one lśniły, tak dosłownie lśniły. Nie mogłam oderwać się od jego czekoladowego spojżenia. Bieber uśmiechnał się lekko z radością w oczach.
Nie chciałam dać mu tej satysfakcji, wiec szybko się obróciłam.
Poszłam  w końcu po te probówki. Niebem chciał iść za mną, ale nie zrobił tego.Uśmiechajac się lekko do siebię poszedł w dróga strone.
Wreszcie dotarłam do klasy.
-Co tak długo?
-Emm no były korki (xd)
-No dobrze, siadaj już.
Zajęłam swoje miejsce.
-co tak długo?
Po tych słowach nauczycielka znowu zwróciła nam uwagę. Do końca lekcji siedziałyśmy już cicho.
- Czemu tak długo Cie nie było?
-Ymm nie ważne, a jak Chaz, zgadał już do Ciebię?
-Eee nie
- Nie przejmuj się tym. Mam pomysł.
-Oby dobry.
Podeszłam do Justina, kiedy był sam oczywiście.
- O czesć kochanie, to jednak ci się podobam? Uśmiechał się tym swoim słodkim uśmiechem.
-Nie debilu, chcę Cie spytać gdzie jest Chaz?
-Eee nie wiem, ale nie rozmawiajmy już o nim, tylko o nas(xd) Poruszył brwia.
Co za człowiek kurde…
-Ej, jakich nas do cholery?!
-No…
-Dobra spadaj, jeśli nie wiesz gdzie on jest.
-Hej, a po co ci on?
-Musze mu cos powiedzieć.
-A o co chodzi, może wiem.
-Taa, twojej pomocy nie chcę.
-Dobra, jak chcesz, ale pamiętaj, że ja zawsze Ci pomogę.
Odeszłam od niego.
-co chciałaś od Biebera?
- Czy wie gdzie jest Chaz.
-Aha. I jak?
- nie wie gdzie jest.
-Ale rozmawialiście dłużej..
-E tam, nie wazne.
Oo idzie (xd). Szybko podbiegłam do niego, zanim podszedł do Justina.
-Hej, znasz może moja koleżanke Alice?
- No, a co?
- no bo wierz… zacznijmy od tego że..podobasz jej się, ale nie wierz tego ode mnie. I no, ona jest dosyć niesmiała, ale zakochała się w tobie i…
-Yyy dobra, ja idę. Zrobił mine typu WTF i poszedł.
Kurde. Nagle podszedł do mnie Bieber. Nie wyrabiam, czego on znowu chce?
-I jak potrzebujesz mojej pomocy?
-Yyy nie, dzieki.
-A może jednak?
-Yy nie.
-Ależ nalegam..
-Nie.
- Ale może jednak chcesz?
-Nie.
Prawie krzyknęłam. Nie mogę z niego (xd).
- No ale o co chodzi?
-Wierz, ze mi się podobasz, o to już nie pytaj. Uśmiechnał się słodko.
-Eee. Skwasiłam minę. Dobra, potrzebuje twojej pomocy, ale pamiętaj, robię to tylko ze względu na moja przyjaciółke.
-Dobra spoko, to o co chodzi?
-bo wierz… Alice zakochała się w Chazie noi nie wie jak do niego podejść i wgl. Bo jest troche niesmiała.
-Hmm Chazowi może się spodobać. Dobra pogadam z nim.
-Ok.
Wiedziałam, ze nie mam liczyc na dużo, ale to było chyba ostatnie wyjście, aby pomóc Alice.

Na nastepnej przerwie Bieber podszedł do mnie.
-Chaz myślał, że żartowałaś, jak mu o tym powiedziałaś, bo mu ona tez się podoba.
- Oo jesteś zbawca, ale czy aby nie ściemniasz?
- Po co miałbym kłamać?
- Emm no nie wiem?
W pewnym momencie poszedł do nas Chaz.
-Powiedz, czy podoba ci się Alice?
- No wiecie..
Ehh całkiem jak Justin.
- to tak czy nie?
-Tak.
Ohoho
-Dzięeeeeki. Prawie krzyknęłam. Z podniecenia przytuliłam się do Biebera.
- Oo to jednak na mnie lecisz?!
-Nie, Emm sory, to było odruchowo.
- Haha dobra, ale ja już swoje wiem.Zaczął się usmiechać
Odsunęłam się od niego.
- Eee to chcesz się z nią umówic czy coś?
-Yyy no tak, to podaj mi jej numer.
Wyrecytowałam z pamięci, a on zapisał w swoim telefonie.
- a ty mi swój- powiedział Justin
-A po co ci mój numer?
- no jak to po co?
-Na mój numer trzeba zasłużyć, nie daje byle komu?
- ej stoi przed toba wielki Justin Bieber na którego widok laski piszcza z podniecenia, że uszy pękaja a ty mówisz, że to byle kto?
- No, bo wierz,, ja nie jestem jedna z tych lasek.
-Nie? Ale przyznaj, ze cię podniecam (xd haha nie mogę ;p klata )
-Jaki debil….
-Ej no co? No dobra żartuje tylko. Ale w końcu ci pomogłem, to co dostane ten numer?
- Hah marzenia…
-ej no.!
-no dobra 728….
-Oo dzięki, podniecił się, a uśmiech nie schodził mu z gęby (xd)

Odeszłam od nich.
- I co?
- spodziewaj się szczęsliwego telefonu ;))
- co ześ znowu zrobiła?
- no wierz… gadałam z Bieberem i okazało się, ze ty tesz podobasz się Chazowi i dałam mu twój numer i miał się z toba umówić.
-O kurde.!!
Rzuciła mi się na szyje, a ja się prawie przewróciłam.
-Mówisz serio?
-Dlaczego miałabym kłamac? Przypomniał mi się Bieber. O w d..pe.
-Aaaa (falAaaaaAAAa)
Ścisnęła mnie jeszcze bardziej.
-Aaa, dobra nie ekscytuj się tak, bo mnie zdusisz, albo gały mi wypełzną (xd) (nie mogę ;p )
- Dobra już, luz. Aara jak się cieszę(xd)
-Haha rozumiem cię .
Przez nastepnę lekcję Alice uśmiech nie znikał z twarzy(xd) cały czas była podniecona o opowiadała mi jaka ja jestem wspaniała. Wiadomo. Tak wiem, skromność (xd). Ale musze przyznana, że lubie ja taka szczęśliwą. Hmm wpadłam na pomysł, ale to dopiero jak wróce do domu. A no właśnie, muszę skończyć pakowanie. Och no, na szczęście wczoraj spakowałam już połowę. Uff.

Po szkole wracałam do domu z Alice. To ostatni dzień. Ach, ale nie długo wakacje. Oo jeszcze tylko tydzień, nie licząc weekendu. Aara ale mam zaciesz (xd).Przez ten ostatni  tydzień będzie taki luz na lekcjach, że… no wiecie ;p
Dobra, po powrocie do domu wparowałam do swojego pokoju. O kurde, otworzyłam gebę ze zdziwienia. Nie wiem jak ja spakuje resztce! Postanowiłm odetchnąć, wiec poszłam pod prysznic aby troche ochłonąć. Wróciłam do pokoju i zadzwoniłam do Alice.
- Ha alo.
-siema, pomożesz mi się spakować? Wierz jak teraz spojrzałam na te wszystkie rzeczy, to się przeraziłam (xd)
-Eee .. Alice była strasznie zdyszana i ledwo co mówiła.
- co ci jest?
- No bo dzwonił do mnie Chaz i…
-Umówił się z toba?
-AAa zapiszczała. Tak
- o, to gratuluję, widzisz Kornelia dobrze załatwia takie sprawy (xd)
- ach tak dzieki, jesteś cudowna.
Znowu zaczęła(xd)
- To jak kiedy?
-Jutro wieczorem
-Hmm ciekawe co wybrała na pierwsza randkę.
- Nawet nie wierz jak się ciesze, znowu zapiszczała.
-Dobra, spoko to pomozesz mi z pakowaniem?
-A tak, nie ma problemu
- dobra to wpełzaj
-Ok., za 10 min będę.
-Spoko.
I na tym się rozłączyłam.
Po 10 minutach była już u mnie Alice.
-Dobra chodź do mojego pokoju, to pokaze ci co i jak.
Pakowanie zajęło nam jakąś godzinę. Mojej mamy jeszcze nie było w domu, więc postanowiłyśmy się przejść. Wzięłam tylko kasę i wyszłyśmy. Chodziłyśmy trochę, gadałyśmy i takie tam, jaki zawsze. Była już 19. Postanowiłam, że pójdziemy do kwiaciarni. Alice się zdziwiła, ale dobra. Kupiłam bukiet pięknych, czerwonych róż.
-Po co ci te róze? Oświadczasz się czy co?
-Nie, po prostu, dzisiaj byłas taka szcąśliwa, a moja mama zawsze powtarza, ze lepiej jest dawać prezenty niż dostawać, ale nie wiedziałam co ja wolę, więc kupiłam Se kwiaty.
-Aha, Lol. Ty to masz pomysły.
-ej no co (xd) miałam problema
-I jak? Hymnie wiem, i jedno i drógie jest fajne.
Wróciłyśmy do swoich domów. Zobaczyłam na w przedpokoju spakowane już rzeczy. O kurcze, miałam [omóc mamie. Widzę, że sobie sama już dała radę.Był wieczór, więc poszłam Se jeszcze pobiegac przed snem.
Jak wróciłam, poszłam się umyć i takie tam. Potem poszłam spać.


Rano obudziłam sie o 9 więc byłam wyspana. Od samego rana byłam podekscytowana przeprowadzką. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, umyłam twarz zelm, żeby i zeszłam na śniadanie. Uu dzisiaj znowu jajecznica ;D
-I jak spakowana?
-No przecież;p
- To dobrze, zaraz przyjadą po nasz bagaż. Idź się przygotować.

Dzisiaj ubrałam szare rurk, biały t-shirt, czarne supry i dobrałam se jakieś dodatki. Ostatni par spogladnełam na swój pokój i poszłam do samochodu, gdzie czekali już wszyscy.

Aaaaa po dojechaniu zobaczyłam wielką, ale taka strasznie wielka wille, z ogrodem, basenem itd.Rodzice oświadczyli, ze będziemy tu mieszkać. Az nie mogłam w to uwierzyć.
Z domu wyleciała moja kuzynka Nicole i od razu rzuciła mi się na szyję.
-O matko, jak ja Cię długo nie widziałam!
-Tak, tez bardzo tęskniłam
-Ale wyładniałaś przez ten czas (xd) Wygladasz teraz na starszą.
-Dzięki.
-nie ma za co.
-A teraz chodź, pokaze Ci dom i twój pokój.
Po słowach,,twój pokój’’ byłam jeszcze bardziej podniecona. Nie mogłam się doczekac Az do niego dojdziemy. Weszłyśmy przez drzwi główne od domu. Szłyśmy wielkim korytarzem. Niedługo był ogromny salon, z kanapą i biiig plazma (xd) haha ale miałam zaciesz na jej widok. To nie wszystko, była jeszcze duza kanapa skórzana, fotele i takie tam. Później poszłyśmy do jadalni, łazienek. Tak, łazienek, było ich 7. Każdy miał swoją i jeszcze jedna dla gosci. Wszystkie pomieszczenia były bardzo duze, ale nie chce mi się ich opisywać (xd). W końcu doszłyśmy to mojego pokoju. OMG! Był ogromny! Był tam nawet taras. Ooo jest wspaniały. Achh nie wyrabiam, jestem mega szczęśliwa. Rzuciłam się na wielkie łóżko. Aaa było bardzko miękkie, takie jak lubię. Rozejrzałam się jeszcze raz po pokoju. Był niesamowity.


Moja kuzynka Nicole pomogła mi się rozpakowac, bo jak miałabym robić to sama, to zajęło by mi to cała wieczność. Uwinęłyśmy się z tym w jakieś 3 godziny. Omg, ale teraz mam już luz. Nicole już poszła, a ja wyszłam na balkon, aby pooddychać czym powietrzem. Zamknęłam oczy.Usłyszałam jak ktoś śpiewa. Szczerze to miał bardo ładny głos taki czysty, nie fałszował iwgl. Zaraz, zaraz, z kądś znam ten głos.! Spojrzałam przed siebię….

***
Ten rozdział dedykuję specjalnie dla Cytrusa, ona wie o co chodzi ;pp
Uff nareszcie 5.! Miał być wczoraj wieczorem, al nie zdązyłam dopisac końcówki dlatego jest dzisiaj.
mam nadzieję, że sie wam spodoba. Piszcie w komentarzach.

6 komentarzy: